Andropauza w Kanadzie - MIŁOŚĆ, SZPIEDZY I NOTATNIK. O tym, jak prowadzić zagraniczny impresariat - tygodnik Puls rozmawia ze Stanisławem Słoniewskim

PULS nr 3 (3) 20-26 marca 2012 Zobacz artykuł>>>



Wojny damsko-męskiej cd.


W pewnym wieku czas tak szybko leci, że nie opłaca się chować choinki po świętach. W jakim wieku? Ano w andropauzie. Co może wówczas zaprzątać myśli czterech panów, których los rzucił do niedoinwestowanego sanatorium? Oczywiście kobiety. O nich głównie rozmawiają i śpiewają, ćwicząc przed wymyślonym przez ordynatora – doktora Zósa (sic!) – festiwalem piosenki. Próbują sobie przy tym udowodnić, że jeszcze z nich chłopy na schwał. Różnie z tym bywa, mimo wspomagania viagrą i feromonami, które rozprowadza brat ordynatora. Gdybyż to jeszcze na słabościach ciała się kończyło... Większym problemem są niespełnione aspiracje życiowe. A tu więcej już za nami niż przed nami. Słowem „Andropauza – męska rzecz”. Druga część tytułu rozwiewa wątpliwości co do przekazu: „Zdecydowana odpowiedź na »Klimakterium«”.


Co ta damsko-męska potyczka nam przynosi? Przede wszystkim dużo humoru, mocno osadzonego w naszej rzeczywistości. Trochę wzruszenia, kiedy Maciej Damięcki śpiewa pieśń do mamy. Czasem zabawne, czasem refleksyjne piosenki wykonywane do znanych melodii: arie „Kardiochirurgu” do „Dein ist mein ganzes herz” i „Prostato” do „Funiculi, funicula” czy śpiewana przez samego autora, Jana Jakuba Należytego, „Do przeszłości podaruj nam bilet” na melodię chóru niewolników z „Nabucca” Verdiego. Dobre aktorstwo, zwłaszcza w scenach indywidualnych, Macieja Damięckiego, Jacka Kowalczyka, Marka Siudyma i Ryszarda Kotysa (druga obsada to: Dariusz Gnatowski, Andrzej Beja-Zaborski, Piotr Skarga i Michał Pietrzak). Mniej udanym zabiegiem jest odtwarzanie z taśmy nagrań Zbigniewa Wodeckiego.
Do 25 lutego spektakl jeździ po Polsce, a potem w każdy weekend można go zobaczyć w warszawskim teatrze Palladium. „Klimakterium...” Elżbiety Jodłowskiej doczekało się 1265 przedstawień. „Andropauza” od początku października pokazana została już 170 razy. Wojna damsko-męska ma swoich wiernych żołnierzy.


Joanna Wielgat, Tygodnik Przegląd